Socjologowie mowia o nich "slow". Ci, ktorzy zwolnili. Trzydziestokilkulatkowie. W latach dziewiecdziesiatych wsiedli do rozpedzonego pociagu kapitalizmu. Zalapali sie na etaty w duzych firmach, wysokie pensje, szybkie kariery. Osiagneli to, o czym marzy dzis pokolenie 10 lat od nich mlodsze bezskutecznie szukajac pracy.
Teraz ci trzydziestolatkowie - zmeczeni i wypaleni - wysiadaja w pospiechu z "ekspresu do szczescia". Po latach spedzania 12, 14 godzin przy biurku, chca poczuc, jak pachnie powietrze po deszczu, uslyszec smiech swojego dziecka, przeczytac ksiazke, tak po prostu, dla przyjemnosci. Wrocic do pasji, ktore kiedys, przed wielu laty jeszcze mieli. Chca zyc zwyczajnie.

Pokolenie dwudziestoparolatkow... zastanowcie sie czy warto wsiadac do takiego pociagu. Czlowiek powinien pracowac po to, zeby zyc, a nie na odwrot.

To know the road ahead, ask those coming back.

PS. "Wypaleni" to najczesciej ludzie, ktorzy ruszyli do pracy z ogromnym entuzjazmem, przepelnieni idealami.